Amsterdam, Love, żeberka i bułki ze śledziem

Ostatni weekend spędziliśmy w Holandii, a dokładniej w Amsterdamie. Tyle słyszałam o tym mieście, jednak nie spodziewałam się, że aż tak mnie zachwyci. Do tej pory kojarzyłam Amsterdam jedynie z Coffee Shop’ami, Ulicą Czerwonych Latarni, rowerami i możliwością zawierania homoseksualnych małżeństw.
Jakież więc było moje zdziwienie gdy przylecieliśmy na miejsce i zobaczyłam inne oblicze tego miasta oraz Holandii. Powiem Wam, że byłam w szoku, ale zachwyciłam się jak nigdy dotąd. Wszędzie czysto, poza miastami urocze wiejskie domki i pola wyglądające jak makiety, szerokie trasy rowerowe, wszechobecny spokój i jakaś dziwna, niezwykle przyjemna atmosfera…
Mieliśmy to szczęście, że na czas naszego wypadu mieszkaliśmy u Kasi siostry Łukaszka, kumpla który w sumie zorganizował ten wypad. Kasia i jej partner Adaś prowadzą portal MojaHolandia.nl, sami mieszkają w tym kraju ok.10 lat i są nim tak zafascynowani, że wystarczyło spytać o drobną rzecz, a już wiedzieliśmy wszystko co potrzebne – co znacznie ułatwiło nam zwiedzanie.

amsterdam

amsterdam

Kasia z Adasiem polecili nam przede wszystkim wynajęcie łódeczki z przewodnikiem, dzięki temu zobaczyliśmy praktycznie cały Amsterdam oraz wspaniałe łodzie przerobione na domy na wodzie, a także poznaliśmy wiele ciekawych historii o cudnych kamieniczkach. Ja miałam tylko malutki problem, bo przez niskie ciśnienie na łódce mało na niej nie zasnęłam:P. Ale serio – było warto;).

 

Kuchnia

Bułka ze śledziem! Ulubione danie Wojtusia, które było wszędzie. Tak jak u nas jest masa budek z hot dogami czy zapiekankami, tak tam można było kupić przede wszystkim bułki ze śledziem. Co ciekawe, śledzie nie dość, że są bardzo świeże to dodatkowo jedynie lekko słone. Koszt: 3 euro. Doznania? Według Wojtusia – nieziemskie!

śledzie

W sumie Holendrzy nie mają dobrze rozwiniętej kuchni, powiedziałabym nawet, że na swój sposób są bardzo leniwi pod względem gotowania bo tyle gotowego jedzenia w supermarketach jeszcze nigdzie nie widziałam. Ziemniaki, marchewka itp. – obrane, sałaty – same mieszanki, naleśniki, hamburgery, lasagne i cała masa innych, gotowych dań … szok. Z tego co sie dowiedzieliśmy, Holendrzy lubią żywność, którą da się szybko przygotować. Ba, nawet znaleźliśmy budkę typu automat na napoje tyle, że  z hamburgerami i frytkami – wrzucasz pieniążka i wyskakuje Ci danko;). Co ciekawe nie widziałam tam otyłych ludzi, każdy dojeżdża wszędzie na rowerku, a odmiany tych pojazdów są tak szerokie, że niektóre mają nawet specjalną skrzynkę z ławeczkami w której kochający tata mieści 3-4 dzieci:). Podziwiam! Nawet zastanawiałam się jak to przenieść na Polskie realia, ale niestety tras rowerowych jest u nas bardzo mało, a rodzice z dzieciaczkiem w „skrzyneczce” prawdopodobnie byliby u nas uznani za wariatów;).

Co wspaniałego ma jednak kuchnia Holenderska? Sery…Old Amsterdam, kozie… pychota! Przywieźliśmy ze sobą kilka rodzajów, by zajadać się nimi przy lampce winka. Mnie samą zachwyciły też klasyczne Stroopwafle, czyli okrągłe wafle przekładane karmelem, które kładziemy na kubku gorącej kawy lub herbaty i zjadamy już w bardziej kleistej konsystencji. Pysznością okazały się też gofry z lodami… są trochę bardziej gumowate i waniliowe niż te które jadam w Polsce, ale to wcale nie jest ich wada;).

sery holenderskie

sery

Ja wyrobiłam sobie sławę największego obżartucha gdy odwiedziliśmy Argentyńską knajpkę „Ranczo” w której zamówiliśmy przepyszne, soczyste żeberka wołowe w ilości nielimitowanej i okazało się, ze tak mi posmakowały, że zjadłam sama 3 porcje…ale ciii;). Jeśli tylko będziecie mieli okazję ich spróbować – bierzcie! Coś wspaniałego.

żeberka

 

Atrakcje

Podczas wizyty w Amsterdamie musicie wybrać się na targ staroci, choć niekoniecznie uda Wam się tam coś znaleźć (gdybyśmy byli autem to pewnie trochę byśmy kupili;)) to jednak super jest pochodzić i zobaczyć jakie cuda ludzie wynoszą.

Warto wybrać się też do Muzeum lub sklepu Heinekena :)… My muzeum ominęliśmy, ale z opowieści wiemy, że tam Haineken smakuje jak nigdzie.

heineken

Gollem- bardzo malutka knajpka w której picie piwa jest prawdziwą celebracją. 200 rodzajów i każde podawane w innym, specjalnie do niego przeznaczonym kuflu. Większość gości stoi i nawet ciężko jest wejść do środka w godzinach szczytu i pewnie gdyby nie Kasia i Łukaszek to byśmy do niej nigdy nie trafili – ale warto:).

gollem

gollem

 

Frytki – co prawda Belgijskie, ale wierzcie mi lub nie -dawno nie jadłam prawdziwszych i pyszniejszych frytek. Grube, chrupkie, 3x smażone… podawane z przepysznym majonezem…mmm…niebo w gębie..

frytki belgijskie

 

Tulipany i kapcioszki:) – no co ja poradzę, ze są takie rozkoszne (i jedne i drugie)? Musiałam przywieźć małą, drewnianą parkę bucików, a tulipankami niestety tylko się zachwycałam bo do Polski ciężko zabrać.

tulipany

tulipany

butki

butki

Jeśli więc rozważacie czy wybrać się do Amsterdamu – zdecydowanie polecamy:)!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisane przez

Uwielbiam jeść i gotować, zarówno jedno i drugie niesamowicie mnie rozluźnia. Smaki, zapach, kolory - to wszystko co fascynuje i motywuje mnie w kuchni... A najbardziej kocham gotować gdy innym smakuje:). Gotowanie to jedna z moich pasji - inna to taniec brzucha, kiedy tańczę przenoszę się do innego, magicznego i enigmatycznego świata... Stroje, muzyka, ruchy, rekwizyty...to wszystko sprawia, że czuję się wspaniale! Pisząc o pasjach zgrzeszyłabym pomijając perkusję, która zresztą połączyła mnie i Wojtusia. Co prawda ostatnio zaniedbałam trochę lekcje (ciii), jednak w domowym zakątku staramy się nadrobić wszelkie zaległości... No cóż - kobiety do garów;)!

1 Comments to “Amsterdam, Love, żeberka i bułki ze śledziem”

  1. Renata napisał(a):

    Niczego sobie 🙂

Leave a Reply