Kitchen Aid Love – hit czy kit

Od zawsze byłam kociarą. Taką co to znosi do domu wszystkie bezdomne kotki i jest dla nich jak mama. Jako dziecko udało mi się nawet zabrać kotka z okolicznej restauracyjki (oczywiście za zgodą właścicielki, która nie wierzyła, że złapię tego dzikiego kociaka). Tym sposobem doprowadzałam do szału moją mamę, która kotów nie cierpiała i takim oto sposobem, gdy na kolejnego kota sie zgodzić nie chciała, wymarzyłam sobie, ze jako „ta dorosła” będę mieć przynajmniej dwa. I co? I tak poznałam mojego męża, który to okazał się na koty drastycznie wręcz uczulony. Bida z nędzą…trzeba było szukać zastępstwa (nie dla męża;)). I oto w moich snach ukazał się cudny koteczek, który nie tylko zachwycił tez mojego Wojtusia, ale w takim samym stopniu opanował Jego marzenia jak i moje. KitchenAid… Elektryczny kociaczek, marzenie każdej gospodyni domowej, a raczej każdej uzależnionej od pięknych sprzętów kobiety. Szczęściem mym wszedł w moje posiadanie, dokładnie „szczęściem” bo oto raz powiedziałam do męża „kochanie, nie kupimy go – ja go wygram”, co oczywiście spotkało się z uśmiechem w stylu „moja żona marzycielka”…  Ale żona marzycielka wpisała w Johna Google hasło „konkurs kitchenaid” i tak oto znalazła 3 i … wszystkie 3 wygrała. Do domu trafiły 3 kiciusie, antyalergiczne, piękne i kolorowe, a w dodatku mruczące wspaniale. Jeden został odsprzedany, a dwa zostawiliśmy nie mogąc zdecydować czy zostawiamy czerwony czy pastelowy niebieski, a że koty lubią chować się w parach to tak decydujemy już od roku. I tak właśnie po tym roku mogę sporo powiedzieć o tym:

Czy warto mieć KitchenAida

Obraźcie się na mnie ale w tej kwestii jak się domyślacie będę nieobiektywna uważając, że – warto. Ale trochę minusów też wytknę.

kitchenaid4Artisan-Kitchenaid

Plusy:

* Jest piękny – idealny sprzęt, który jest nie tylko praktyczny ale i piękny

* Duża paleta kolorów pozwala nam dobrać idealny do siebie i do kuchni

* Solidny, wykonany ze stali co czyni go wytrzymałym i …ciężkim, ale dzięki temu nie skacze po kuchni podczas wyrabiania ciasta drożdżowego

* Ubijaczka – genialna, dzięki planetarnemu ruchowi wręcz idealnie ubija pianę z białek

* Dzięki przystawkom wykonasz wszytko czego pragniesz, począwszy od otwierania puszek kończąc na domowym ravioli czy kiełbaskach. Nas najbardziej zachwycają nakładki do wyrobu makaronu, a domowy jest wręcz boski. Przystawki maja to do siebie, że łatwo się myją i szybko sie je montuje, a przy tym nie zajmują dużo miejsca

* Jest dość cichy

* Praktycznie czujesz, że znacząco ułatwia Ci pracę i pozwala na stworzenie masy domowych wypieków w znacznie krótszym czasie przygotowania

Minusy

* Cena… Nie wiem czy wiecie, ale cena w Polsce bije po portfelach utrzymując się w granicach 3000 zł, podczas gdy w USA kiciusia kupicie za 200-300$ (już nie wspominam jaki to wydatek na wielką, amerykańską kieszeń). Co ciekawe pierwszy KA też miał ogromną cenę, ale twórca marzył o tym, by był dostępny dla każdego i stworzył model, który każda Pani Domu będzie mogła mieć – szkoda tylko, ze nie w Polsce….

* Ceny przystawek – no niestety, ale jeśli chcielibyśmy mieć wszystkie to przekroczymy nawet dwukrotnie koszt zakupu kotka w Polsce. Policzyliśmy raz z mężem ile wychodzą tylko te „wymarzone” dla nas i… wyszłyby tyle co drugi robot KA. U nas stanęło na wałku do makaronu wraz z nakładką do spaghetti, dodatkowym mieszadle z silikonem (które ułatwia zbieranie kremów ze ścianek a nawet przygotowanie domowego masła) oraz maszynce do mielenia z nadziewarką do kiełbasy. Marzy nam się jeszcze przystawka do raviolli.

* Mycie w zmywarce – odradzam wkładanie rózgi do zmywarki. Co prawda jest na niej napisane, by tego nie robić, ale raz z biegu włożyłam i niestety zniknęło piękne patynowanie a pozostał paskudny mat.

Kitchen Aid to w sumie już dziadziuś – pierwszy powstał w 1905 roku, a model „K” z 1955 roku wizualnie jest prawie taki sam jak nowe modele, a nawet dostawki z niego podobno pasują do dzisiejszych modeli.

images

tumblr_inline_ng7kldEVaN1qzm46j

kitchenaid2

Żałuję, że w Polsce choć gama kolorów szeroka, to niestety nie aż tak jak w Stanach gdzie w ramach premiery książek kucharskich powstają specjalne modele kiciusiów ze wzorem okładki i gdzy Martha Steward ma nawet swój specjalny odcień niebieskiego KA. Zresztą zobaczcie sami jak bardzo spersonalizowane i urozmaicone mogą być te kociaczki:

tumblr_luoo62Jq4c1qc3ao9o1_500

tumblr_mil8e1VWag1r780cno1_500

tumblr_moinfsrLrg1r1ad7ko1_500

tumblr_n0qwg11TfU1qda13ko1_500

tumblr_m2aodoU0va1r0i65fo1_500

tumblr_nfnz36QPzL1r3uyqlo1_500

Źródło zdjęć: Pinterest

reekitchenaid

*Źródło zdjęcia: thepionnerwoman.com

 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisane przez

Uwielbiam jeść i gotować, zarówno jedno i drugie niesamowicie mnie rozluźnia. Smaki, zapach, kolory - to wszystko co fascynuje i motywuje mnie w kuchni... A najbardziej kocham gotować gdy innym smakuje:). Gotowanie to jedna z moich pasji - inna to taniec brzucha, kiedy tańczę przenoszę się do innego, magicznego i enigmatycznego świata... Stroje, muzyka, ruchy, rekwizyty...to wszystko sprawia, że czuję się wspaniale! Pisząc o pasjach zgrzeszyłabym pomijając perkusję, która zresztą połączyła mnie i Wojtusia. Co prawda ostatnio zaniedbałam trochę lekcje (ciii), jednak w domowym zakątku staramy się nadrobić wszelkie zaległości... No cóż - kobiety do garów;)!

3 Comments to “Kitchen Aid Love – hit czy kit”

  1. Wygrałam Kiciusia w konkursie, szybko się go pozbyłam. Ceny wszelkich przystawek odstraszają!

  2. […] – ale gwarantuję Wam, że jest to jeden ze wspanialszych sprzętów w domu (poza KichenAidem […]

  3. Hejka, dobry wpis. Jeżeli masz ochotę zachęcam do wizyty u mnie.

Leave a Reply