Kraina „Maluszkowo” – czyli żółto – szary pokoik

No i dzieje się! Już niedługo do naszej trójki dołączy mały, rozkoszny człowieczek, którego już kocham całym sercem:)…

Szczerze mówiąc zawsze kojarzyłam ciążę bardzo pozytywnie, większość moich koleżanek wyglądało w niej przecudnie! Oczy im błyszczały, charakter nabierał kobiecości i delikatności, spokoju, a figura była nadal zgrabniutka z pięknie zaokrąglonym brzuszkiem i biustem… no raj… Patrzyłam na nie jak w obrazek zazdroszcząc tym samym l4 i odpoczynku od pracy. Matko z córką jaka ja byłam głupia:P! Ciąża wcale taka nie jest – a przynajmniej nie zawsze…

Moja ciąża to w większości niestety zmęczenie, które sprawia, że po wejściu na drugie piętro sapię jakbym miała z 90 lat. Niestety to również puchnięcie i tycie, dlatego przy moim malutkim wzroście wyglądam jak mikro słonik, który z pewnością przytył już z 15 kg… Do tego dochodzi toaleta co 30 min (także w nocy), dużżżyyyy biust (wierzcie mi nigdy nie marzyłam o silikonie, a tym bardziej takim, który wzrasta średnio co 2 tyg i to podobno nie koniec), ból stóp i kręgosłupa, problemy z ubieraniem butów,  jak również stale zatkany nos i alergia…  Nie zrozumcie mnie źle bo ciąża jest też magiczna – kiedy razem z partnerem wiecie, że w środku Ciebie siedzi mały człowieczek, który jest zbiorem Waszych dobrych i złych cech, który czuje każdy dotyk, stan waszych emocji, który kopie ile sił w jego malutkich nóżkach… dla którego już teraz jesteście w stanie zrobić wszystko byle tylko było mu dobrze…

To co się dzieje z nami i naszą psychiką, co dzieje się z naszym mężem, który myśli już tylko o maluszku i dobrze rodziny – to jest magia jakiej nie da się opisać i która na szczęście wynagradza wszystkie ciążowe dolegliwości.

Ja już oszalałam kompletnie na punkcie dzieciaczka, pokoik wyremontowany, walizka do szpitala „prawie” spakowana, a gdy mąż kupił super podgrzewacz do butelek to cieszyłam się tak jak dawniej z zakupu nowej pary butów;).

Pokoik był dla nas jednak największym wyzwaniem, bo niestety w kwestii wystroju pokoików dziecięcych jestem bardzo wybredna. Absolutnie jestem przeciwna każdym malunkom ściennym przedstawiającym Kaczora Donalda, Myszkę Miki czy inne dziwnych stwory… Mało tego – nie znoszę tych niedziabanych kolorami zabawek typu zielono-żółto-czerwone miśki, dywanik w autka i żyrandol w słońce i chmurki. Wiem – jeszcze nie jestem mamą to pewnie nie rozumiem, że dzieci lubią takie turbo-kolorki, no i owszem – nie rozumiem:P. Prawda jest taka, że choć pierwszy pokoik dziecka jest dla niego, to tak naprawdę jest on dla nas… przyszłych mam wijących gniazdo, które stwarzają sobie i dziecku pewną krainę zwaną „Maluszkowo” w której panuje spokój, czas biegnie inaczej,  a od wejścia czuć miłość, radość i dziecięcy cudny zapach… Później dziecko rośnie, wybiera sobie super postaci z bajek i bohaterów, ma dywan w autka i inne techno-świecące kolorki, a swojego pierwszego pokoju nie pamięta – za to bardzo pamięta je mama:).

Nasze Maluszkowo jest pastelowo żółto-szaro-białe. Ma cudny, kryształowy żyrandol (jedyny akcent, który mój mąż nazwał dość niecenzuralnie twierdząc, ze nie pasuje do synka:P), kremowy, puchaty dywan, po którym maluszek swobodnie będzie raczkować, mały projektor gwizdek i kolorków i cudne białe łóżeczko z szaro-żółtą pościelą z cudownego materiału Minky…

 

Inspiracje:

33143747227859036_qKx86QPI_c13

914862393816218_8op1mefY_c

sunshine1

apartmenttherapy.com 2

f9533ad257ba27f933663e9fc0e4739c

bdad5c4c85610c161633055119e5fc6e

2f0e6867b475198f4dd406b8fd285226

źródło zdjęć: Pinterest

 

A tu mała zapowiedź tego jak wygląda nasze „Maluszkowo” (jeszcze nie skończone):

DSC_0796

DSC_0797

DSC_0799

DSC_0804

DSC_0805

DSC_0812

 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisane przez

Uwielbiam jeść i gotować, zarówno jedno i drugie niesamowicie mnie rozluźnia. Smaki, zapach, kolory - to wszystko co fascynuje i motywuje mnie w kuchni... A najbardziej kocham gotować gdy innym smakuje:). Gotowanie to jedna z moich pasji - inna to taniec brzucha, kiedy tańczę przenoszę się do innego, magicznego i enigmatycznego świata... Stroje, muzyka, ruchy, rekwizyty...to wszystko sprawia, że czuję się wspaniale! Pisząc o pasjach zgrzeszyłabym pomijając perkusję, która zresztą połączyła mnie i Wojtusia. Co prawda ostatnio zaniedbałam trochę lekcje (ciii), jednak w domowym zakątku staramy się nadrobić wszelkie zaległości... No cóż - kobiety do garów;)!

Jeszcze nikt nie skomentował

Leave a Reply