Nieuprzywilejowana ciąża? Podsumowanie 9 miesiecy nauki…

Długo zastanawiałam się czy pisać ten tekst, ale … choć będzie dość marudny, to może da trochę do myślenia…

Pamiętam jak jakiś czas temu przepuściłam w kolejce do toalety ciężarną (jeszcze nie byłam w ciąży). Kobieta była w szoku i stwierdziła, ze zdarza jej sie to pierwszy raz. Pamiętam, że mnie to również zdziwiło – bo jak to? Przecież są nawet specjalne kolejki dla kobiet w ciąży…  I wiecie co? W ciągu całych 9-ciu miesięcy w kolejce przepuszczono mnie całe 5 razy! Na początku myślałam, że może mam mało widoczny brzuszek, ale w chwilach gdy stałam juz z wielkim brzuszyskiem, kompletnie wymęczona, zrozumiałam, że albo w mojej kolejce przeważają niedowidzący, albo chamy… W pewnej chwili zaczęłam nawet robić sobie „sweet focie” gdy stoję w długiej kolejce „pierwszeństwa dla kobiet w ciąży i niepełnosprawnych” a przede mną sami wylaszczeni faceci:/ lub „nastki”… Co ciekawe, gdy przepuszczano mnie w takiej kolejce to zwykle była to odgórna polityka firmy i tak np.:

Ikea: Ekspedienci (bynajmniej nie klienci) poproszą Cię do kasy z zakupami jako pierwszą, jeśli jednak stoisz w kolejce w restauracyjce Ikei to możesz tylko pomarzyć, że ktoś zrobi Ci miejsce – tam ekspedienci chyba nie są nauczeni prosić poza kolejką kobiety w ciąży, a  innych ludziach nie ma co wspominać.

Castorama: Kolejka pierwszeństwa owszem jest – ale tylko po to by Panowie kupili szybciej śrubki.

Obi: zapomnij…

Real: yyy?

Tk Maxx: częściej mnie tam przepuszczali Panowie, gdy nie byłam ciężarną… A kadra? Potrafi Ci kasę zamknąć przed nosem:/, ale zawsze poinformują do ilu dni możesz zwrócić produkt…

H&M: W większości pracownicy proszą ciężarną poza kolejką.

Auchan: W kasie pierwszeństwa ekspedientka poprosi Cie przodem. W innej – nikt.

Poza innymi kolejkami – licz na siebie.  W Almie na oko 50-cio letni Pan potrafił się nawet posprzeczać z ekspedientką, ze mnie poza kolejnością poprosiła.

Co ciekawe w rozmowach z innymi koleżankami, które są lub były w ciąży dowiedziałam się, ze miały to samo, a w dodatku w bankach, aptekach czy nawet w kolejce u ginekologa gdzie np. inna ciężarna była z mężem i ten siedział zamiast ustąpić miejsca mojej ciężarne koleżance…

Najczęstszym argumentem jest „ciąża to nie choroba” i najczęściej usłyszysz go od osób, które w ciąży nigdy nie byli lub nienawidzą dzieci (oczywiście nie od wszystkich). No tak, przecież wszystkie zmiany hormonalne które zachodzą w kobiecie, nie rzadko dodatkowa cukrzyca, obrzmienia, żylaki czy niedoczynność tarczycy, lub np. anemia… przecież wszytko to nie jest chorobą, a kobieta w ciąży powinna być wulkanem energii i funkcjonować za dwoje… Ludzie szokują się tym, że możemy nie mieć siły wstać z łóżka, samodzielnie zakładanie butów może spowodować ogromny ból brzucha, a pominięcie posiłku omdlenie… Niestety, ale choć sama ciąża chorobą nie jest to często kobiety nie czują się w niej najlepiej, a żyć i funkcjonować jakoś trzeba. Przykre, że żyjemy w czasach gdzie wolimy przepychać się w argumentach dlaczego kobieta w ciąży nie musi być uprzywilejowana, niż pokazywać na jakim wysokim poziomie jest nasza kultura osobista bądź jakimi jesteśmy gentlemanami…

Jakich więc przywilejów możemy się spodziewać w ciąży? Szczerze – od obcych – żadnych.  Pomijając kwestie kolejek, które są najmniejszym problemem okazuje się, ludzie są kompletnie bezmyślni. Nie zdają sobie nawet sprawy z tego, że ciężarna odpowiada nie tylko za życie swoje ale i dziecka… Ba, oni nawet o tym nie myślą… potrafią kompletnie bez-mózgowo doprowadzić kobietę do takich nerwów i sytuacji, że ciężarna ląduje w szpitalu…  Do tej pory myślałam, ze pomimo braku kultury są przynajmniej ludzcy w zachowaniu, ale … niestety sama doznałam w ciąży niedojrzałego podejścia i mega nerwów przez egoistyczne i cwane osoby co dostarczyło mi wielu przykrości i nerwów…

Jaki w tym plus? Ciąża dzięki temu dość mocno wyrabia charakter i jeszcze bardziej uzmysławia nam kto jest naszym prawdziwym przyjacielem i na kogo możemy zawsze liczyć.  Nauczyła mnie jeszcze bardziej doceniać ludzi wspaniałych i omijać, a nawet wyrzucać z życia toksycznych…

Na szczęście u mnie pokazała jak wspaniale z mojej ciąży może cieszyć się np. przyjaciółka, która wspiera na każdym kroku i wysłuchuje każdego żalu i każdej radości. Czy jak dojrzały i odpowiedzialny jest mąż, który wspiera, rozumie i zaskakuje na każdym kroku swoją dojrzałością i rosnącym instynktem ojcowskim… Który na najmniejsze moje jęknięcie przez sen zrywa się zmartwiony… czy dzwoni po kilka razy dziennie sprawdzić czy wszystko z „nami” ok.

Ciąża pokazała mi jaka wspaniała więź może nawiązać się wśród innych osób, które kiedyś same były w ciąży i rozumieją dobrze ten wyjątkowy stan i jego ciemne oraz jasne strony. Jak potrafią bezinteresownie pomóc tylko dlatego, że im nikt w ciąży tego nie powiedział i może jak pomogą innej osobie to będzie jej lepiej.  Pokazała też, ze są wokół mnie ludzie z empatią, którzy może nie są w ciąży, nie byli, a może nawet nie planują być,  ale zachowują się tak jakby dokładnie wiedzieli z czym to się je i dzięki temu rozumieją, wspierają i pomagają, którzy cieszą się naszą radością z jeszcze nienarodzonego dziecka i wspierają oczekując maluszka razem z nami.

Ciąża nauczyła mnie, że nie ma sensu przejmować się innymi, których bardziej niż zdrowie dziecka czy Twoje interesuje ile przytyłaś;) lub tymi, którzy myślą tylko o sobie i ciągle jedynie wymagają przywilejów dla siebie…

Pokazała, że ciekawskich ludzi jest całe grono – a pomocnych tylko garstka;).

Ale najważniejsze – uświadomiła mi jeszcze bardziej, że rodzina jest najważniejsza, a matki i ojcowie to niezwykłe osoby, które od pierwszych chwil ochraniają i kochają swoje dziecko oczekując go całym sercem… Którzy zawsze są i wspierają, bo nawet jeśli nie ma ich blisko nas fizycznie, to nigdy nie przestają myśleć o swoim dziecku. Może nie wszyscy – ale mam to szczęście, że moi tacy są :)!

11small

1

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisane przez

Uwielbiam jeść i gotować, zarówno jedno i drugie niesamowicie mnie rozluźnia. Smaki, zapach, kolory - to wszystko co fascynuje i motywuje mnie w kuchni... A najbardziej kocham gotować gdy innym smakuje:). Gotowanie to jedna z moich pasji - inna to taniec brzucha, kiedy tańczę przenoszę się do innego, magicznego i enigmatycznego świata... Stroje, muzyka, ruchy, rekwizyty...to wszystko sprawia, że czuję się wspaniale! Pisząc o pasjach zgrzeszyłabym pomijając perkusję, która zresztą połączyła mnie i Wojtusia. Co prawda ostatnio zaniedbałam trochę lekcje (ciii), jednak w domowym zakątku staramy się nadrobić wszelkie zaległości... No cóż - kobiety do garów;)!

4 komentarze to “Nieuprzywilejowana ciąża? Podsumowanie 9 miesiecy nauki…”

  1. BernadettaP napisał(a):

    Nie wiem czy się nie mylę, czy też to Twoja pierwsza ciąża ? Ja 4 lata temu lżej ją przechodziłam i jakoś nie bardzo mi doskwierało to, że ludzie udają, iż nie widzą ciężarnych. Teraz jestem w 8 m-cu i w sumie zdarzyło mi się może ze 4-5 razy, że ktoś mi miejsca w kolejce ustąpił, ale nauczona doświadczeniem, gdy gorzej się czuję, podchodzę do uprzywilejowanej kolejki i jeśli ktoś nie ma prawa w niej stać, uprzejmie wyjaśniam, że musi mi ustąpić pierwszeństwa. Ludzie mają zazwyczaj miny, jakbym ich spoliczkowała, ale w końcu ktoś po coś te kolejki stworzył, prawda ? Nic jednak nie przebije tego, jak jechałam kiedyś miejskim autobusem i chłopak mów do swojej dziewczyny/żony: „Zejdę, bo ta pani jest chyba w ciąży, niech sobie usiądzie”, a ona na to: „Zwariowałeś ? Jak jest taka głupia, że dała sobie dziecko zrobić, to niech teraz stoi”. I choć nie miałam ochoty wtedy usiąść, gdy to usłyszałam, mało się nie zagotowałam (bo i pierwsze i drugie dziecko to największe moje Skarby i najbardziej upragnione). Spojrzałam więc na kobietę i powiedziałam, że uprzejmie proszę, aby zwolniła miejsce, które zgodnie z oznaczeniem przeznaczone jest dla ciężarnej, a ona jak miemam się do tej kategorii nigdy nie będzie się zaliczać, bo przecież to głupota. Panna nagle zbladła, wstała, burknęła pod nosem „przepraszam” i od razu uciekła z autobusu. A ja jestem z siebie dumna, że w końcu potrafię walczyć o swoje prawa i wszystkim mamom życzę tego samego 🙂

    • Ewelina napisał(a):

      Dokładnie tak – w pierwszej, więc też nie jestem jeszcze odporna;). Ale przypomniałaś mi o podobnej sytuacji jak Twoja gdzie dziewczyna chciała mnie przepuścić w kolejce, a jej chłopak był oburzony i zaczęli się naradzać czy puścić czy nie;)

  2. Maja napisał(a):

    Hm. Bardzo smutne, ale prawdziwe to co piszesz – wiem to z opowiadań siostry. Smutne jest też to, że nawet, jeżeli ludzie nie uznający dziecka w brzuchu za żywe widzą je potem w wózku, nie kwapią się do tego, żeby pomóc wózek wnieść do tramwaju czy autobusu – tego doświadczyłam sama podczas wyprawy z siostrzenicą. Aha, i poczucie winy, że jak chodnik jest wąski to trzeba z wózkiem ustąpić miejsca…

  3. Joanna napisał(a):

    Ja jestem w drugiej ciąży. Pierwsze dziecko ma 1,5 roku więc nie było to dawno i dobrze jeszcze pamiętam. Mam takie same wrażenia. Niestety jestem miękka buła i nadal wpychanie się, upominanie (bo inaczej to trudno określić) sprawia mi problem. W Carefourze próbowałam ostatnio w kolejce z pierwszeństwem, jakaś pracownica powiedziała, że nie muszę czekać, żeby mnie przepuścili, ale ludzie to olali. Przede mną była tylko 1 kobieta w gigantycznej ciąży spożywczej, może dzięki temu czuła się bardziej uprzywilejowana?
    W Pepco jeszcze mnie zawsze wołali poza kolejką do kasy, tłumacząc polityką firmy. W Biedronce 2 razy mnie ktoś przepuścił na moją prośbę, gdy miałam małe zakupy, ale ogólnie to rzeczywiście nie można się doprosić.
    Niby ciąża nie choroba, ale nie jest łatwo chodzić w takim stanie. Obecnie jestem w 8 miesiącu i dodatkowo w sytuacji zagrożenia przedwczesnym porodem, ale to i tak nie wystarczy. W autobusie czy tramwaju to też sie nie spodziewam, już nawet wolę się nie wykłócać nieraz, bo się nieraz nasłuchałam historii o kobietach, które się puszczają,a potem porządnym ludziom miejsca chcą zajmować. Dramat, nie wiem, co w ludziach siedzi.
    Aaa, i na mały plus – raz jechałam w ciąży z dzieckiem w wózku pociagiem. Tu mi pomogli ludzie zarówno wsiąść, jak i wysiąść, ale to jest niestety wyjątek, nie reguła

Leave a Reply