Śladami Greckich smaków cz.1

Dokładnie 10 dni temu zmieniło się u nas sporo… jak niektórzy z Was już wiedza dołączyłam do grona mężatek i przysięgłam przed wszystkimi miłość aż po grób;)! Ale teraz najbardziej pikanteryjna część czyli… miesiąc miodowy, który właśnie przeżywamy…:)!

Podróż poślubna na Kretę okazała się strzałem w dziesiątkę… Pierwsze, wspólne wakacje spędziliśmy właśnie na tej malowniczej, pachnącej morzem i drzewami oliwnymi wyspie, i tak stwierdziliśmy, że wszystko co lubimy najbardziej znajdziemy ponownie właśnie tu…

Naszym rajem na Krecie okazała się Elounda, czyli wspaniały kurort do którego niegdyś na odpoczynek przybywali mężowie stanu. Miejscowość ta osadzona jest w malowniczej części Lashiti, a już z samego hotelu roztacza się widok na wspaniałą zatokę Mirabello (co oznacza cud) i niezwykłą, dawną wyspę trędowatych – Spinalongę… Ostatnie dwa dni upłynęły… nam n tym co lubimy najbardziej – czyli degustacji lokalnych potraw, obserwacji i zwiedzaniu okolicy, a także na … (pippp niech to pozostanie naszą słodką tajemnicą;)). Za ambitny, żywieniowy cel postawiliśmy sobie spróbowanie specjałów z jakimi jeszcze nie mieliśmy do czynienia – zwłaszcza jeśli chodzi o niektóre odmiany owoców morza oraz specjały kuchni Greckiej, dlatego jeśli kosztowaliście coś, co mogłoby nas zaciekawić i czego nie ma w tradycyjnej, polskiej kuchni – proszę… polecajcie nam to w komentarzach – nasze brzuchy będą wdzięczne (waga też;)).

A teraz zabieramy Was w małą podróż po kulinanej (i nie tylko) Grecji – małą, bo mamy przygotowany dla Was cały cykl postów związanych z Grecją…

PLAKA

5 km od Eloundy mieści się malutka, malownicza miejscowość pełna tawern, sklepików z lokalnymi pamiątkami, oraz fantastycznych, ekskluzywnych will. Nas jak zwykle przyciągnęło tam jedzonko, a zwłaszcza ośmiornice, które pierwszy raz mieliśmy okazję spróbować (i na pewno nie ostatni). W Place wspaniałe jest to, że ryby i owoce morza są świeże, czym właściciele tawern chwalą się demonstrując je w licznych, szklanych gablotkach, bądź wieszając je na sznurkach przed knajpą. Nas w Place zachwycił też jeden, urokliwy, turkusowy sklepik w którym nie obyło się bez zakupów. Z Plaki, tak samo jak i Eloundy, można podziwiać widok na Spinalongę.

ELOUNDA

Elounda zaskoczyła nas niesamowicie! Tak turkusowego morza otoczonego ogromnymi szczytami gór nie widzieliśmy w żadnej części Krety… W niektórych częściach miejscowości, można na dnie morza zauważyć ruiny miasta Olous, które stoi dosłownie w podwodnej części Eloundy. Oczywiście nie obyło się bez skosztowania tutejszego Pitta Gyrosa – który okazał się wyśmienity.

Jeśli chcielibyście skosztować czegoś w tutejszych tawernach – dobrze zrobicie! Nam szczególnie posmakowała Moussaka i Smażone Sardynki podana z przepysznym, różowym winem domowym w rodzinnej tawernie The Olondi.

Jednak jedną ze wspanialszych dla nas atrakcji na Eloundzie okazały się zakupy w miejscowej księgarni. Oczarowana kuchnią grecką postanowiłam zakupić książkę kucharską tego kraju. Okazało się, że nie tylko znaleźliśmy pozycję z doskonałymi przepisami, ale także przetłumaczoną na język polski! Oj będziemy z niej sporo gotować;).

SPINALONGA

Piękna, lecz smutna wyspa. Z Eloundy i Plaki rozciąga się piękny widok na Spinalongę. Z tych samych miejscowości można rówież za drobną opłatą u rybaków dostać się na tę niezwykłą wyspę. Dlaczego nazwałam ją smutną? Ponieważ była ona niegdyś kolonią trędowatych. Właśnie tam wyworzono chorych na trąd, którzy wśród innych zarażonych prowadzili na Spinalondze codzienne życie. Dziś wyspa jest jedynie ruinami, które podczas zwiedzania zmuszają do refleksji.

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam, a nawet, że ciut zaciekawiłam kolejnymi miejscami z naszej kulinarno-turystycznej podróży po Krecie. Ściskamy cieplutko!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisane przez

Uwielbiam jeść i gotować, zarówno jedno i drugie niesamowicie mnie rozluźnia. Smaki, zapach, kolory - to wszystko co fascynuje i motywuje mnie w kuchni... A najbardziej kocham gotować gdy innym smakuje:). Gotowanie to jedna z moich pasji - inna to taniec brzucha, kiedy tańczę przenoszę się do innego, magicznego i enigmatycznego świata... Stroje, muzyka, ruchy, rekwizyty...to wszystko sprawia, że czuję się wspaniale! Pisząc o pasjach zgrzeszyłabym pomijając perkusję, która zresztą połączyła mnie i Wojtusia. Co prawda ostatnio zaniedbałam trochę lekcje (ciii), jednak w domowym zakątku staramy się nadrobić wszelkie zaległości... No cóż - kobiety do garów;)!

2 komentarze to “Śladami Greckich smaków cz.1”

  1. Ewa napisał(a):

    Hmmm Kreta.. i zapach unoszący się w powietrzu właśnie moussaki, gajów oliwnych i nie tylko… byłam na Krecie dwa razy i zauroczyło mnie dosłownie wszystko, ja jeszcze jadłam pasticio greckie i fasoladę a także dolmades. Owoce morza cudne, zresztą mnie do szczęścia będąc tam nie było już nic potrzebne, smakował mi nawet grecki prosty deser z jogurtu i miodu… za to jedzony blisko mostu w Aradenie… znowu się rozmarzyłam…

  2. Beata napisał(a):

    Uwielbiamy z mężem greckie klimaty, za tydzień lecimy tam dwunasty raz… Też w tym roku byliśmy na Krecie (już po raz trzeci) i tez w green shop w Place robiliśmy zakupy – nie mogłam się oderwać od półek. Fajny blog będziemy tu zagladać. pozdrawiam ciepło. Jasas!!!

Leave a Reply